Powidoki

Powidoki. Barwy dopełniające mają jeszcze jedną ciekawą cechę. Umożliwiają pojawienie się zjawiska zwanego „powidokiem”. Aby zapoznać się z tym zjawiskiem, proponujemy dokonanie następującego eksperymentu. W każdej klasie wisi godło państwowe: biały orzeł na czerwonym tle. Popatrzmy intensywnie przez kilka minut na czerwień tła, a potem przenieśmy wzrok nieco wyżej, na białą ścianę. Wyraźnie zobaczymy ten sam prostokąt, ale zielony. Będzie to właśnie zjawisko tzw. „powidoku”. Wrażenie podobne odbieramy, gdy patrzymy w pejzażu na kolory przesycone światłem słonecznym. Przy intensywnym wpatrywaniu się w taki oświetlony słońcem pejzaż, nie jesteśmy w stanie określić jaki kolor mają dane fragmenty natury „naprawdę”. Malujemy wtedy właściwie subiektywne wrażenia. W przeszłości robili to znakomicie impresjoniści. Malarze reprezentujący ten kierunek w sztuce, np. Monet, Sisley, Renoir, dokonali w związku ze zjawiskiem „powidoku” jeszcze innego odkrycia. Zauważyli mianowicie i zastosowali w praktyce, wbrew doświadczeniom pokoleń, że np. oświetlony słońcem śnieg jest koloru pomarańczowego, a cienie na śniegu niebieskie. Do tej pory cienie i partie obrazu kontrastowane, oświetlone były nie przy pomocy barw dopełniających (oranż-niebieski), a walorów. Cień był prawie zawsze ciemny (czarny, brązowy), a miejsce oświetlone kolorowe i jasne. Kontrastowanie barwami dopełniającymi możemy zaobserwować na obrazie Renoira pt. „Na huśtawce”.