Program wychowania plastycznego

Licealny program wychowania plastycznego, mimo wielu zalet budzi pewne niepokoje, gdy chodzi o realizację bogatego materiału. Trudnościom mogłaby zaradzić strukturalizacja materiału nauczania. Jej istota staje się jasna na tle porównania modelu szkoły dawnej z modelem szkoły współczesnej, uwzględniającej obecne warunki i potrzeby.

Szkoła tradycyjna hołdowała swoistemu encyklopedyzmowi, przeceniała wartość kształcącą treści poznawczych kosztem samych metod poznania. Wymagała od uczniów ścisłej reprodukcji nabytych wiadomości, co nie aktywizowało procesu myślenia. Nie stwarzała uczniom możliwości stosowania i sprawdzania w praktyce wiedzy teoretycznej. Nie doceniała znaczenia zainteresowań, jako siły motorycznej, w procesie zdobywania wiedzy.

Obecnie w epoce rewolucji naukowo technicznej, wobec eksplozji nowych odkryć i szybkiej o nich informacji encyklopedystą nie można już być w żadnej dziedzinie. Mimo to programy stale zwiększają zakres materiału nauczania, choć chłonność umysłu ucznia ma swoje granice. Aby uzgodnić te sprzeczności próbowano wiedzę przedstawiać w formie skrótowej lub wyrywkowej. Obie koncepcje nie zdały egzaminu. Nadmierna zwięzłość nie pozwalała uczniom wydobyć związków przyczynowo-skutkowych. Wyrywkowość poszczególnych tematów zaciemniała istotę i funkcję poznawanej nauki. W obu przypadkach sposób podania wiedzy nie rozwijał procesów myślenia. Uczeń traktował informacje zawarte w podręczniku niczym katechizm. Materiał opanowywał pamięciowo, powierzchownie i na krótko. Reprodukcyjny system uczenia się nie rozbudzał zainteresowań młodzieży, a nauczyciel tracił najlepszego sojusznika pracy pedagogicznej — ciekawość ucznia. System ten nie tyle przeszkadzał w rozwoju wybitnym uczniom, ci rozwijali się zwykle niezależnie od nauczania szkolnego, ile uczniom średnim, których jest najwięcej. W ten sposób malało społeczne znaczenie szkoły jako instytucji wychowującej przyszłych obywateli.

Palącym problemem dzisiejszej szkoły jest takie zorganizowanie procesu kształcenia, aby uczeń mógł przyswoić w sposób jak najbardziej ekonomiczny, lecz jasny, taki zakres wiedzy, który jest konieczny człowiekowi współczesnemu. W tych warunkach zgodnie z obecnymi założeniami dydaktyki zamiast zwiększać ilość tematów szczegółowych, słabo powiązanych ze sobą i niedostatecznie uporządkowanych logicznie, należy w materiale nauczania wydobyć przede wszystkim swoistą budowę poszczególnych dyscyplin.

Każda dziedzina wiedzy posiada bowiem sobie tylko właściwą strukturę.

Strukturę wiedzy tworzą:

1. myśl przewodnia organizująca daną dziedzinę nauki;

2. podstawowe zasady, które pozwalają zrozumieć problemy szczegółowe;

3. podstawowe pojęcia, tworzące właściwy dla danej dyscypliny język.

Omawiając problem struktury Bruner wyjaśnia, jak należy rozumieć myśl przewodnią nauk wykładanych w szkołach średnich. Myślą przewodnią algebry jest sposób pozwalający obliczyć niewiadome przez układanie równań z wiadomymi i niewiadomymi przy pomocy trzech podstawowych reguł — przemienności, rozdzielczości lub łączności.

Myśl przewodnią historii widzi Bruner w ukazywaniu triumfu i tragedii ludzkości. Historią triumfów byłaby historia kultury, nauki i sztuki. Historia polityczna byłaby historią tragedii rodzaju ludzkiego — gdyż jak mówi T. Kotarbiński — jest ona „historią powszechnej zwady”.

Podstawową zasadą nauk historycznych jest natomiast wykrywanie zależności między rozwojem sił wytwórczych a rozwojem stosunków społecznych, politycznych i kulturalnych.

„Uczyć się struktury — jak mówi Bruner — to uczyć się tego,, jak rzeczy są wzajemnie powiązane”. Nauczanie szczegółowych zagadnień lub umiejętności bez wyjaśnienia ich powiązań z podstawowymi zasadami jest nieekonomiczne, w małym stopniu pobudza funkcje myślenia i wskutek tego nie jest w stanie zainteresować uczniów. Wiedza, którą potrafimy wiązać w łańcuchy przyczyn i skutków, którą potrafimy zastosować w życiu i sprawdzić w działaniu, staje się dopiero wiedzą przyswojoną faktycznie. „Takie rozumienie procesu nauczania odpowiada w pełni podstawowym założeniom naszego nowego systemu” stwierdza Konstanty Lech.