Przeżywanie a rozumienie dzieła sztuki

PRZEŻYWANIE A ROZUMIENIE DZIEŁA SZTUKI

Mówi się nieraz o konieczności poznania i rozumienia sztuki przez młodzież. Mówi o tym i program w uwagach wstępnych. Zdajemy sobie jednak sprawę, że poznanie i rozumienie sztuki ma inne znaczenie niż np. poznanie praw fizyki i zrozumienie zjawiska przyciągania ziemskiego, że bardziej się opiera na rozwijaniu wrażliwości odczuwania niż na świadomym rozumieniu w pełnym tego słowa znaczeniu. Kontakt człowieka ze sztuką nawiązuje się poprzez przeżycia, jakie budzi w człowieku konkretne dzieło sztuki. Nasze wrażenia, doznania i przeżycia mają charakter złożony, z przewagą jednak uczuć. Człowiek jest strukturą całościową. Uczucia nie rodzą się w izolacji od myśli, a myśli nie powstają jedynie w sferze chłodnej i wolnej od wszelkich zabarwień emocjonalnych. Kontakt człowieka ze sztuką jest tym trwalszy, im przeżycia są głębsze i silniejsze. Sztuka wtedy przenika w nasze życie wewnętrzne, nadaje mu jakiś nieuchwytny rytm, specjalny ton i barwę. Wówczas dzieła sztuki przestają być przedmiotami czysto zewnętrznymi, stając się cząstką nas samych.

Nie tylko proces oglądania dzieła sztuki przepojony jest silniej uczuciami niż logicznym rozumowaniem, ale i nasze sądy o sztuce są bardziej przekonaniami niż poglądami, a oceny — zabarwione emocjami. Historycy sztuki i krytycy dążą do sądów estetycznych bardziej obiektywnych poprzez analizy formalne, psychologiczne lub socjologiczne omawianych dzieł. Niemniej sądy i opinie o dziełach sztuki, w swej istocie zależne od indywidualnych upodobań, muszą być subiektywne. Dlatego tak bardzo różnią się od obiektywnych sądów naukowych. Nie należy jednak przypuszczać, że subiektywne upodobania są niezmienne, podlegają one ewolucji i to bardzo znacznej, dają się „wychować”. Pod wpływem częstych kontaktów ze sztuką, w miarę wzrostu doświadczeń estetycznych i wiedzy o sztuce upodobania zyskują szerszą i głębszą podstawę.

Wartość sądów o sztuce jest więc względna. Zależy od wrodzonej wrażliwości, ale w znacznie większym stopniu od „treningu” wrażliwości, od sumy doświadczeń, które zdobywa się albo w toku pracy artystycznej — to jest droga plastyków — albo dzięki stałemu i aktywnemu obcowaniu z dziełami sztuki — to jest droga historyków, teoretyków, popularyzatorów i miłośników sztuki. Z sumy doświadczeń przeżytych i aktualnie przeżywanych rodzą się wartościowe i kompetentne sądy o sztuce.

W opisach dzieł sztuki, w analizach, w logicznych uzasadnieniach wyczuwamy, że są one w stosunku do samego dzieła nieraz bardzo cenną, ale zawsze tylko obudową tego, co jest rzeczywistym klejnotem. Ludziom nawykłym do obcowania ze sztuką komentarz popularyzatora może przeszkadzać w indywidualnym odczuwaniu sztuki, ale dla ludzi, w życiu których sztuka zajmowała mało miejsca, komentarz jest konieczną formą przybliżania sztuki. Potrafi czasem obojętnego widza zainteresować,, zdezorientowanemu wyjawić fałszywy punkt wyjścia interpretacji i oceny, a podatnego zarazić na stałe bakcylem sztuki.

Jasne jest, że istnieje jeszcze problem samego komentarza. Na pewno dla przeciętnej masy odbiorców, a więc i dla młodzieży, komentarz powinien być jasny, prosty, trafiający w sedno sprawy, nie nadmiernie przeintelektualizowany i nie nadmiernie drobiazgowy. Ale chyba najważniejsze to to, że nie może być tylko suchą i obiektywną relacją, a musi mieć sam coś ze sztuki. Bo mówić o dziele sztuki, to nie to samo, co mówić o urządzeniu technicznym lodówki. Można się więc posłużyć porównaniem, skojarzeniem przemawiającym do wyobraźni, czasem dowcipem dla zmiany nastroju lub zacytowanym wersetem poezji. Po prostu w komentarzu musi się wyczuwać jasną i precyzyjną myśl i wrażliwe nie tylko oko, ale i serce.

Wzory takiego doskonałego mówienia o sztuce mamy u Parandowskiego, Tatarkiewicza, u Herberta w Barbarzyńcy w ogrodzie, w Historii sztuki Ałpatowa i u Reade’a w Sensie sztuki.

Problem kultury plastycznej u młodzieży, a zwłaszcza u dzieci, wygląda podobnie, jak w świecie dorosłych. Jednostki wyrobione plastycznie giną w przeciętnej masie. Większość uczniów pochodzi ze środowisk, dla których główną szkołą smaku jest dom towarowy i ulica. Nierzadko oleodruki znajdujące się w domu i fotografie ślubne rodziców są pierwszym, a więc silnym zetknięciem z obrazem i formują przyzwyczajenia „estetyczne” jeszcze w pierwszych latach szkolnych. Przed szkołą stoi więc fundamentalne zadanie stworzyć podstawy dobrego smaku oraz obudzić wyższe potrzeby. Zadanie wydaje się przekraczać możliwości wychowania plastycznego, gdyby nie fakt, że dzieci i młodzież są materiałem znacznie elastyczniejszym od dorosłych. Są bardziej podatne na sugestywne oddziaływanie i wrażliwsze na treści poruszające sferą uczuć, mimo przekory i pozornego cynizmu w wieku młodzieńczym. Poza tym często zdradzają ambicję przeskoczenia bariery i ograniczeń stworzonych przez środowisko i pochodzenie. Są to cechy, które pomogą nauczycielowi pokonać trudności. Sami uczniowie są potencjalnymi sojusznikami nauczyciela wychowania plastycznego.