Przeżywanie wiedzy

Przeżywanie wiedzy.

Metoda uczenia się przez przeżywanie odnosi się do wszelkich wartości estetycznych i etycznych. Odwołuje się głównie do uczuć i wyobraźni, choć to nie znaczy, że pierwiastek intelektualny jest jej obcy. Występuje ona głównie w trakcie działalności twórczej młodzieży — w toku zajęć plastycznych, w czasie muzykowania, przy pisaniu pracy z języka polskiego i w czasie przygotowań do przedstawienia szkolnego. Moment przeżywania nie występuje jednak automatycznie. Zależny jest od ucznia, od jego potrzeby określonych doznań i indywidualnego kierunku ekspresji. Metoda przeżywania odnosi się również do odbioru sztuki. Ponieważ o prawdziwy kontakt uczniów z dziełem sztuki w toku pracy lekcyjnej jest trudno, organizuje się wycieczki na wystawy, do muzeów, na koncerty, na filmy i do teatru. W odświętnej atmosferze kontakt ze sztuką wartościową nabiera szczególnego znaczenia.

W wychowaniu plastycznym naczelne miejsce należy się właśnie metodzie uczenia się przez przeżywanie. Wie o tym z własnego doświadczenia każdy nauczyciel-plastyk. Ogromnie różnią się prace plastyczne tych samych uczniów zależnie od klimatu, który na lekcji stworzymy. Jeżeli temat został podany rzeczowo i sucho, a co gorsze — nudno, to praca idzie jak z kamienia. Jeżeli tak zwane wprowadzenie w temat lekcji zaskoczy uczniów, wywoła żywsze skojarzenia, podnieci wyobraźnię, poruszy uczucia, pracują skupieni i zaskakują nauczyciela swymi koncepcjami. Stara i znana to prawda, że dobry nauczyciel ma samych dobrych uczniów. Wprowadzeniem musimy stworzyć odpowiednią atmosferę i nastrój, aby uczniowie mogli je przeżyć, a nie tylko przyjąć do wiadomości.

Oczywiście to samo odnosi się do lekcji teoretycznych. Przecież mamy otworzyć przed młodzieżą świat sztuki — największy skarbiec ludzkości. Przecież, nie sposób tak samo mówić o twierdzeniach Pitagorasa i o Partenonie, choć Pitagoras miał przy jego budowie swój pośredni udział. Nie chodzi w danym przypadku o jakąś afektację, którą młodzież zawsze odbiera jako sztuczną i śmieszną pozę. Ale chodzi o ton głębokiego przekonania, o ton szczery, choć wyrażony powściągliwie. Partenon jest po prostu piękny. Zdarzy się jednak, że uczeń tego nie dostrzeże i wówczas Partenon będzie dla niego jakby nieobecny, nie obudzi żywszego oddźwięku. Zdarzy to się zawsze, gdy nauczycielowi nie przyjdą z pomocą dobre fotografie i reprodukcje. Jeżeli dzieło sztuki nie zdobyło ucznia, może go kiedyś dla sztuki pozyska jednak nauczyciel.

Niezależnie od trudności obiektywnych, ogólny klimat lekcji wychowania plastycznego musi różnić się od klimatu innych lekcji. Musi się tak różnić, jak sztuka różni się od nauki. Musi więc być w nim miejsce na uczucie, na szczyptę poezji i humoru, na szacunek wobec arcydzieł. Musi być miejsce na niespodziankę, radość z udanych prac uczniów i na krytykę raczej złej postawy ucznia, niż jego nieudanej pracy.

W komentarzu do dzieł sztuki nie bójmy się chwili przerwy, chwili ciszy. Niech mówi samo dzieło. Nie bójmy się słów prostych i szczerych, nie wstydźmy się naszych uczuć, lecz panujmy nad słowami, niech wyrażają oszczędnie, ale ściśle to, co chcemy powiedzieć. Mordercze dla przeżywania sztuki są słowa oschłe i nadmiernie rzeczowe. Nie zagadajmy też uczniów na śmierć. Niech oni mówią również, niech się sprzeczają, niech argumentują — nie gaśmy ich zapędów.

Metoda uczenia się przez przeżywanie dominowała w szwajcarskiej szkole muzycznej Dalcroze’a (1865—1950) i we francuskiej szkole elementarnej Celestyna Freinet (1896—1968).